na blogu pragnę poruszyć temat techniki, która coraz bardziej
zakrada się w nasze życie.
smartfony firm Apple i Samsung, mają wbudowany szereg bajerów,
pozwalających lepiej monitorować pracę naszego organizmu.
Pozostali producenci elektroniki idą w ich ślady, także oferując
takie opcje, jak:
-
Śledzenie czasu i trasy biegania czy jazdy na rowerze
-
Monitoring pulsu
-
Śledzenie diety
-
Sprawdzanie czasu snu
-
Monitorowanie ilości kilometrów, które przeszliśmy, z użyciem
krokomierza
pierwszy rzut oka, wszystko wygląda super. Możemy śledzić nasze
osiągnięcia w wybranej dyscyplinie i dodatkowo się tym motywować.
Pytanie tylko – czy te opcje są nam potrzebne, czy też to jedynie
sprytny chwyt ze strony producentów elektroniki.
zdaniem moda na zdrowy tryb życia, często przekłada się na
łatwiejsze wyciąganie pieniędzy z naszej kieszeni.
– wyobraź sobie, że jesteś typowym, grubym Amerykaninem i do tej
pory nic nie było w stanie wywabić Cię zza telewizora lub ekranu
komputera. Zobaczyłeś reklamę najnowszego smartfona, w której
była mowa o rewolucji, która zajdzie w Twoim życiu po jego
zakupie. Idziesz do sklepu i kupujesz go, a przez pierwsze dni,
jesteś zafascynowany jego funkcjami. Zaczynasz chodzić więcej i
dłużej, by bić kolejne rekordy.
ale po czasie fascynacji, Twój zapał do sportu mija – zaczynasz
szukać wymówek, uważasz, że inni ludzie mają lepsze geny lub po
prostu przekładasz kolejny trening, na następny dzień. Zaczynasz
szukać kolejnej, cudownej metody.
Ze
smartfonem biegasz mniej
zdaniem, uprawianie sportu ze smartfonem czy zegarkiem smartwatch,
jest znacznie mniej wydajne niż bez tych gadżetów.
pierwsze, potrzebują one dużo prądu. Niejedna osoba nie poszła
biegać, bo musiała zaczekać, aż naładuje się bateria w
urządzeniu.
drugie – synchronizacja z GPS także zajmuje czas. Nawet, jeśli
zdecydujesz się wyjść z domu i pobiegać czy jeździć na rowerze,
musisz stać i czekać, aż złapie sygnał. Prawie jak w czasach,
gdy w Polsce istniały tylko sieci Idea, Plus i Era i ze wschodu
Polski nie dało się nigdzie dodzwonić.
trzecie – martwisz się o sprzęt. Jeśli biegasz ze zwykłym
zegarkiem, nie musisz się o nic martwić. Gdy masz smartfona, musisz
unikać deszczu. Pociąga to ze sobą konieczność kupna opaski na
ramie lub kolejnego gadżetu. Dodatkowo, nie skupiasz się na pracy
organizmu, tylko zerkasz na ekran lub wsłuchujesz się w
powiadomienia głosowe.
czwarte – jeśli słuchasz muzyki z sieci, większość czasu
spędzisz na szukaniu hostpota.
najważniejsze – biegając ze sprzętem, często biegniesz tylko po
to, by zaspokoić potrzebę ego, zanotować kolejny wynik. Moja
koleżanka udała się kiedyś w daleką wycieczkę rowerową i gdy
dotarła na miejsce, bardzo zmartwił ją fakt, że nie włączyła
aplikacji do śledzenia trasy. Zadaj sobie pytanie, jakie ma to
znaczenie. W sieci znalazłem kiedyś artykuł zaawansowanego
biegacza, który zdziwił się tym, w jaki sposób biegał jego
kolega. Technika kolegi była bardzo prosta – biegł on do
określonego drzewa w lecie, a następnie, wracał tą samą trasą.
Zero mierzenia czasu, zero zastanawiania się na temat nieistotnych
czynników. Uprawianie sportu dla sportu.
Smartwatch
– czy to rewolucja w sporcie?
i opaski smartband to nowy segment rynku, który miał za zadanie
rozruszać miłośników elektroniki, i chyba się to nie udało.
Moim zdaniem, elektronika, a szczególnie internet, jest obecnie za
blisko człowieka. Większość z nas pracuje przy komputerach, a w
międzyczasie patrzymy się na ekrany smartfonów i telewizorów. Z
każdej strony atakują nas powiadomienia. Czy naprawdę potrzebujemy
małego, niewygodnego komputerka, który jest na naszym nadgarstku?
na swojej stronie podpowiada – „Znajdź motywację do zdrowego
trybu życia”. „Z AppleWatch nie przegapisz niczego”. „Zegarek
monitoruje Twój organizm i motywuje Cię do rozwijania zdrowych
nawyków”.
nie znajdziemy jej także w tym plastikowo-aluminowym urządzeniu.
Bardzo ciekawe nagranie na ten temat znajdziesz tutaj –
https://www.youtube.com/watch?v=alXya_qowbE.
potrzebujemy. Monitorowanie czasu snu jest ciekawe przez pierwsze dni
– potem i tak będziemy zarywali nocki (lub też nie), zgodnie z
naszym nawykiem. Przeglądanie ilości wykonanych kroków nie sprawi,
że staniesz się Robertem Korzeniowskim – znacznie lepiej jest
wyjść na dwór i przejść się dookoła osiedla.
pokazała, że można wyciągnąć ludzi z domów. Aby wykluć
wirtualnego stworka, trzeba przejść określoną ilość kilometrów
(od 2 do 10), a żeby go złapać, trzeba przemieszczać się po
ulicach miasta. Ciekawi mnie to, jak długo utrzyma się popularność
tej aplikacji.
Jak uprawiać sport bez wydatków?
poczuć, zacznij od niewielkich kroków. Może być to robienie
zakupów w oddalonym sklepie i chodzenie do niego na piechotę, czy
też włączenie sobie filmu instruktażowego z prostymi ćwiczeniami
i ich powtarza bardzo
bez żadnego sprzętu – jeśli Cię one interesują, wpisz sobie w
Google słowo kalistenika.
rozruszać po siedzącej pracy. Rozważałem na przykład jazdę na
rowerze treningowym (cena około 500 zł), wykupienie pakietu na
siłownię (kilkadziesiąt złotych miesięcznie), czy też częstsze
chodzenie do pracy na piechotę – co zajmuje dużo czasu.
skakanie na trampolinie ma wiele korzyści zdrowotnych. Jej minusy to
duże wymiary oraz to, że wysiłek nie prowadzi do silnego
zmęczenia.
możesz wybrać. Za 2 złote można kupić skakankę, która pozwoli
nam na wykonywanie ćwiczeń cardio o bardzo dużej intensywności.
Nie ma ona Bluetooth, GPS ani kolorowego ekranu, ale naprawdę
potrafi dać w kość. Co więcej, daje ogromną satysfakcję,
zarówno gdy uda nam się wykonać pierwsze udane 3 skoki, jak i 50
skoków. Polecam znacznie bardziej od smartfona.



Jest w tym trochę prawdy. Im mniej rzeczy dookoła nas, tym mniejsze rozproszenie uwagi. Łatwiej jest nam się skupić na postawionych sobie zadaniach i ich realizacji.