czwartek, 12 lutego 2015

Uwierzyłam reklamie i mój ojciec zmarł... Samoleczenie nowotworów

Spotkałem się z dwoma przypadkami, gdy samoleczenie nowotworu doprowadziło do śmierci pacjenta. Rodzina całą winę zrzuciła na lekarzy, którzy według nich nie umieli się dobrze zaopiekować chorym. Może przyczyną nieskutecznego leczenia jest to, że próbujemy wspomagać się różnymi preparatami bez porozumienia z lekarzem?

Samoleczenie czy samokaleczenie?

Badania przeprowadzone przez australijskich naukowców pokazały, jak niebezpieczne jest samoleczenie pacjentów, którzy chorują na nowotwory. Podczas nich wykryto, że pacjenci przyjmują nie tylko witaminy i minerały, ale także wspomagają leczenie za pomocą takich preparatów, jak:
  • tran i inne oleje z ryb
  • kurkuma
  • koenzym Q10
  • ostropest plamisty
  • zielona herbata
  • imbir
  • probiotyki
  • lukrecja
  • traganek (astraganus)
  • grzyby Reishi
i wielu innych.
Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że zioła mogą mieć silne działanie (wiele z nich to leki) i nie traktuje ich poważnie. Niektóre zioła są promowane jako nieco lepsza żywność (na przykład czystek jako zamiennik herbaty). Praktyka pokazuje, że preparaty witaminowe i zioła mogą wykazywać interakcje, które zmniejszają ich skuteczność działania i zwiększają intensywność działań niepożądanych, szczególnie w przypadku radioterapii i chemioterapii.

Antyoksydanty dobre na wszystko?

Działanie antyoksydantów można wyjaśnić w kilku słowach – niszczą one wolne rodniki, które z kolei uszkadzają komórki. Pacjenci, którzy wspomagają się preparatami zawierającymi duże ilości antyoksydantów nie zdają sobie sprawy z tego, że powoduje to zmniejszenie skuteczności chemioterapii. Podczas leczenia chodzi o to, by zwiększyć ilość wolnych rodników, które doprowadzą do zniszczenia komórek nowotworowych. Leki, reklamowane jako środki na zmniejszenie objawów ubocznych w czasie „chemii”, powodują zmniejszenie skuteczności samego leczenia.
Z tego powodu przyjmowanie każdego leku podczas terapii należy skonsultować z lekarzem prowadzącym.
Kurkuma może zmniejszać skuteczność chemioterapii i reaguje z wieloma lekami, zwiększając ich efekty uboczne i toksyczność.
Traganek, czyli Astragalus, wzmacnia układ odpornościowy, co jest niewskazane podczas przyjmowania leków immunosupresyjnych.

Uwaga na samokaleczenie

Nie ma dowodów na to, że zioła mogą działać przeciwrakowo. Wiele przykładów wskazuje na odwrotną rzecz- preparaty mogą zwiększać intensywność działań niepożądanych leków i zmniejszać efektywność terapii.
Pacjenci nie konsultują przyjmowania leków z lekarzami, bo przeważnie uważają ich za osoby, które wcale nie chcą leczyć. Tutaj warto zadać sobie pytanie, czy większe doświadczenie ma lekarz po studiach, czy ktoś, kto przeczytał reklamę jakiegoś preparatu w gazecie.

Podsumowanie

Nie twierdzę, że zioła nie działają – są one pomocne w wielu chorobach, ale ludzie korzystają z nich w nieumiejętny sposób. Jeśli pacjent przyjmuje jakieś leki, powinien powiadomić o tym lekarza.
Medycyna niekonwencjonalna żeruje na ludziach, którzy są zdesperowani i stają w obliczu strasznej choroby. Czy podejmowanie się samodzielnego leczenia w nadziei na to, że promowany produkt jest lepszy od zaordynowanej terapii, jest słusznym krokiem? Z pewnością nie.
Za problem samokaleczenia odpowiadają po części lekarze, którzy nie mają czasu na przekazanie pacjentowi wiedzy na temat niebezpieczeństwa stosowania takich preparatów. Z tego powodu czujemy się niepewnie, gdy chcemy zapytać lekarza o działanie czystka, soku z noni czy pestek moreli gorzkiej. Gdy czegoś nie wiesz lub nie jesteś pewien, nie wierz reklamie – zamiast tego pójdź do apteki i porozmawiaj z farmaceutą.
źródło - www.sciencebasedmedicine.org



5 komentarzy :

  1. Zgadzam sie z twierdzenien,ze nazley zawsze skonsultowac zlekarzem przyjmowanie jakichkowliek ziol jesli bierzemy leki,bo czesto zola wchodza w interakcje zlekami.Natomiast co do ziol przedstawionych przez Ciebie jak kurkuma,imbir zielona hetbata nawet czosnek czy zcarnuszka to przede wszystkim sa to produkty o dzialaniu silnie przeciwzapalanym,a jak wiadomo zeby powstala choroba musi byc stan zapalny,wiec nalezy je wlaczyc do diet,przyprawiac nimi dania itd jako profilaktyke,to moje zdanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako profilaktyka - jak najbardziej. Chodzi o to, że ludzie nie lubią profilaktyki i po zioła sięgają wtedy, gdy ich stan jest bardzo poważny i jest na nie za późno. Przykład - pacjent pyta w sklepie zielarskim, czy jest coś na złośliwego raka prostaty.

      Usuń
  2. Dokładnie, jako profilaktyka zioła sprawdzają się świetnie, ale często ludzie myślą, że to cudowne środki (bo też tak są czasem reklamowane) na wszelkie choroby. Swoją drogą są badania nad kurkuminą w odniesieniu do chemoprewencji raka piersi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale od prowadzenia badań do opracowania leku może minąć kilkadziesiąt lat

      Usuń
  3. Problem polega na tym, że lekarze w Polsce w większości zabetonowali się w jednej słusznej wizji leczenia nowotworów. Medycyna gna do przodu i coraz częściej sięga do fitoterapii. W krajach rozwiniętych stosowanie kurkuminy i grzybów (wymienianych w artykule) jest uznawane przez lekarzy i wiele badań klinicznych potwierdza ich działanie immunostymulujące, które poprawia jakość chemioterapii, a nie ją pogarsza. W dobie internetu każdy jest w stanie sobie do tego dotrzeć, Ci co mają więcej pieniędzy starają się leczyć na Zachodzie bardziej spersonalizowanymi lekami, które w Pl są niedostępne, a Ci co nie (większość) stara się ziołami, o których rewelacyjnych w stosowaniu skutkach słyszą. Gdyby lekarze mieli wiedzę nt. fitoterapii i otwarte umysły to pewnie pacjenci ufaliby ich zaleceniom. Ciężko jest zaufać jeśli się słyszy zioła są be, Ty jesteś głupii i naiwny, czekaj sobie tygodniami na możliwość wykonania badań a już teraz w międzyczasie podamy Ci chemię (dla wyjaśnienia, moja mam miała przepisaną już chemię zanim lekarz dostał wyniki badań receptorów, to na jakiej podstawie wie jaki to typ raka, czy jest złośliwy czy nie, nic nie wie, ale truciznę już może dać. Znam osobiście przypadki 2óch osób, które zmarły nie w wyniku nowotworu, a po agresywnej chemii, jak i przypadek znajomego, który nie przyjął chemii, leczył się ziołami i żyje już 8 lat od rozpoznania. Ciekawskich odsyłam do badań ile procent osób przeżywa 5 lat od rozpoznania w Polsce. Są też lekarze w Pl, którzy nie wzbraniają się przed fitoterapią, czytałam wywiad http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/nowotwory/ziola-kontra-rak-o-nieonwencjonalnych-metodach-leczenia-raka_42497.html Zresztą nikt nie zarabia jakiś kokosów sprzedając kurkumę za kilka złotych, wiele ziół stymulujących odporność organizmu czy oczyszczających są za kilka - kilkanaście złotych.

    OdpowiedzUsuń