środa, 17 maja 2017

Samoleczenie czy samookaleczenie


Do napisania tego tekstu, zainspirował mnie wpis na stronie prof. Różańskiego (http://rozanski.li/od-autora/), który powstał zapewne z powodu, nadmiernego przytłoczenia profesora pytaniami napływającymi od widzów. Chciałbym do niego nawiązać, a także potraktować ten wpis, jako bazę, do kolejnego tekstu, pisanego z punktu widzenia autora bloga na temat ziół.

Zadaniem osoby prowadzącej misję informacyjną, nie będzie nigdy leczenie ludzi. Również zdarzały mi się telefony na mój prywatny numer od czytelników, którym trudno zrozumieć, że co innego amatorskie prowadzenie bloga przez byłego technika farmacji, a co innego, zasięganie porady w gabinecie lekarskim.


Podobnie jest z komentarzami, które pojawiają się w ogromnych ilościach pod każdym postem. Niektórym ludziom wydaje się, że autor nie ma nic innego do roboty, jak tylko siedzieć na blogu i odpisywać, na coraz to dziwniejsze zapytania. Często pojawiają się także ponaglenia autora. Najbardziej bawią mnie długie dyskusje anonimowych osób w komentarzach, które są brane przez inne osoby, jako pewnik. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że anonimowa osoba, może wprowadzać nas celowo w błąd, lub po prostu robić sobie „jaja”.

Bardzo niepokojące są komentarze udzielane pod tymi tematami, które budzą szczególne kontrowersje. Przykładowo, pod tekstem o szkodliwości pestek moreli gorzkich, ludzie prześcigają się w opisywaniu, jak dużo cyjanku udało im się przyswoić, oraz jakie metody, zapobiegają zatruciu. Wydaje mi się, że czasy, kiedy ludzie musieli testować na własnych organizmach to, czy dana roślina jest toksyczna czy też jadalna, minęły kilka tysięcy lat temu. My Polacy, mamy natomiast inne podejście - „wiem, że jest trujące, no ale MI to na pewno nie zaszkodzi”. Podobnie jest z piciem alkoholu, ale to już zupełnie inny temat.

Wystarczy, że jakiś temat w Polsce stanie się modny i popularny, a pojawia się od niego 40 milionów ekspertów. Czasem jest to piłka nożna, w zimie, każdy lepiej skakałby od Adama Małysza czy Kamila Stocha, a gdy wchodzimy do internetu, jesteśmy lepsi w leczeniu od najlepszych profesorów. Garść opinii z komentarzy:
  • jem pestki od kilku miesięcy nawet po 20 dziennie i nie ma żadnego zatrucia to celowe oczernianie sponsorowane przez farmaceutyczne firmy !
  • Ludzie, dlaczego piszecie durnoty na temat pestek moreli gorzkiej że są szkodliwe!
  • Nie ma już tasiemca u ludzi, tyle chemii, co my teraz zjadamy, tasiemiec nie ma żadnych szans na przeżycie
Nie brakuje też komentarzy, w których ludzie przeczytawszy (zapewne dość pobieżnie) jakiś artykuł, od razu zaczynają twierdzić, że był on sponsorowany przez BigPharma. Niestety (a może stety), autor bloga nie jest zasilany strugą pieniędzy od takich koncernów jak Pfizer czy Bayer po to, by pisać paszkwile na temat ziół. Bloga prowadzę w ten sposób, by przekazywać możliwie najlepszą wiedzę.

Wujek Kopyr... Janusz, radzi


Każdy z nas ma wujka „Janusza”, który zna się na wszystkim i nie waha się wygłaszać różnych poglądów na wszystkie medialne tematy. Czasem odnoszę wrażenie, że taki wujek Janusz bardzo często wchodzi na dobre zioła i ochoczo uderza w klawiaturę bez polskich znaków … Zdumiewa mnie czasem, że najczęstszym wyrazem w komentarzach jest „JA”. „Ja” jadłem po kilo pestek dziennie, „ja” wypróbowałem, „ja” wiem.

Na blogu pojawia się też wiele interesujących i motywujących komentarzy, dzięki którym wiem, jakie tematy jeszcze poruszyć, a które teksty, należy rozszerzyć. Z komentarzy dowiedziałem się także o tym, że niektóre zioła nie działają tak dobrze, jak o nich mówiono początkowo w mediach. Na przykład, pod wpisem o czystku, pojawiło się mnóstwo komentarzy świadczących o tym, że wywołuje on biegunkę, a z taką samą pretensją, przychodzili pacjenci do sklepu zielarskiego.

Kilka rzeczy, które chciałbym, abyś zapamiętał z tego tekstu i ogólnie, z bloga:
  • Jeśli dany preparat działa/nie działa u Ciebie, nie oznacza to, że będzie tak działał u innych.
  • Bitwy na słowa w Internecie odbierają dużo energii i stresują – nie trać czasu, na udowadnianie swoich racji ludziom, których nie znasz.
  • W przypadku poważniejszych dolegliwości, a także gdy chore jest dziecko lub osoba starsza, osłabiona, nigdy nie sugeruj się opiniami z Internetu na temat danych objawów. Nieskuteczne samoleczenie może być przyczyną rozwoju choroby do skali, która może wymagać stosowania silnych leków lub hospitalizacji.
  • Jeśli coś niepokoi Cię w Twoim stanie zdrowia (na przykład masz wysoką gorączkę), udaj się do lekarza, nie trać czasu na nieskuteczne metody.
  • Osoba, która dba o Twoje zdrowie, zawsze odeśle Cię do lekarza, zamiast sugerować własne rozwiązania. Dotyczy to także osób z wykształceniem medycznym, jak magister farmacji. Ktoś pozbawiony wyobraźni i zdrowego rozsądku, zasugeruje Ci domowe metody na poważne dolegliwości. Im mądrzejsza osoba, tym posiada więcej skromności i mniej chętnie będzie wydawała swoje wyroki na różne tematy.
Pozdrawiam – autor.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz