czwartek, 26 stycznia 2017

Czy surowy miód może być szkodliwy?


Na blogu dobre zioła umieściłem kilka artykułów na temat miodu, a także poruszałem temat jego szkodliwości, w kontekście wyrobów miodopodobnych oraz chińskich miodów. Ostatnio w sieci znalazłem kilka artykułów na nieprawdopodobny wręcz temat – szkodliwości zwykłego, tradycyjnego miodu w takiej formie, jaka wydaje się nam najwłaściwsza, czyli surowej. Miodu się nie pasteryzuje dlatego, że to produkt, który się nie psuje. Bardzo duża zawartość cukrów sprawia, że większość bakterii nie jest w stanie się rozwijać.

Zawsze byłem uczony tego, że miód jest najzdrowszy w formie surowej, a poddawanie go działaniu wysokiej temperatury, wpływa negatywnie na jego właściwości. Surowy miód, jest stosowany w dziesiątkach chorób, od alergii, do przeziębień i leczenia poważnych ran. Jeśli ktoś sprzedaje miód o podejrzanie płynnej konsystencji, może być obwiniony o to, że miód został podgrzany i następnie ostudzony, co spowodowało, utratę jego właściwości. Tymczasem na Zachodzie, sytuacja wygląda nieco inaczej – oto, jakie ryzyko według amerykańskich redaktorów, wiąże się z jedzeniem surowego miodu.



Alergie – surowy miód zawiera niewielkie cząsteczki pyłków z okolicznych kwiatów. Dzięki temu, że są one zatopione w miodzie, powinny one wzmacniać naszą odporność, podobnie, jak terapie odczulające. Badania przeprowadzone na Zachodzie wskazują jednak na to, że miód może powodować pogorszenie reakcji alergicznych, a w skrajnych przypadkach, nawet wstrząs anafilaktyczny.
Inne objawy, towarzyszące jakoby jedzeniu miodu, to swędzenie, pęcherze oraz wysypka.

Zatrucia – miód z pewnych kwiatów, może zawierać różne toksyny. Jedną z nich jest grayanotoksyna, która atakuje układ nerwowy i pogarsza funkcjonowanie mózgu. Jedzenie miodu zawierającego domieszkę pyłku z rododendrona (różanecznika) oraz oleandru, może spowodować osłabienie organizmu, zawroty głowy, zlewne poty czy wymioty.

Zatrucie botuliną – w sieci można znaleźć także dowody na to, że miód zawiera niewielką dawkę toksyny botulinowej. Niestety, ale zapomina się o tym, że podgrzanie miodu do takiej temperatury, która pozwoli zniszczyć toksynę, zamienia go w syrop glukozo-fruktozowy bez żadnych korzyści dla organizmu. Zawartość botuliny w miodzie to jeden z powodów, dla których nie podaje się go niemowlętom i małym dzieciom. Z tym poglądem jak najbardziej się zgadzam.

Problemy żołądkowe – naturalny miód zawiera pyłki, kawałki propolisu, a czasem, nawet niewielkie kawałki ciała pszczół. U osób wrażliwych, mogą one wywoływać dolegliwości jelitowe a nawet objawy zatrucia.


Podsumowanie – miód pszczeli to bardzo wartościowy produkt, jednak jego działanie wynika z zawartości naturalnych enzymów oraz witamin i minerałów. Są one wrażliwe na wysoką temperaturę, a podgrzewanie miodu w celu jego wyjałowienia, mija się z celem – traci on wtedy swoje właściwości. Jeśli jesteś wrażliwy na miód, po prostu unikaj jego jedzenia.

2 komentarze :

  1. Nie dziwi Cię, DLACZEGO KOLEJNA!!! substancja, tak to określmy, jest wpisywana na listę "TRUCIZN" wręcz? Tzn wszystko co ma silne właściwości zdrowotne, jest przez (przeważnie w Ameryce się zaczyna) jakichś naukowców 'uznana' za zagrożenie, natomiast wszystkie ICH świństwa, są OK! To jest nie w porządku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Imformacje wyssane z palca, ehh Ci amerykanscy naukowcy :-/

    OdpowiedzUsuń