wtorek, 26 maja 2015

26 sposobów na rozpoznanie współczesnego „znachora” - część ostatnia

Witam, dziś dalsza część niekończącego się wpisu o ludziach, którzy chcą nas uzdrawiać na siłę.

19 – Aby potwierdzić swoje argumenty, używają anegdot

Jeśli ktoś opowiada nam (nawet w reklamie), że preparaty doktora X pomogły mu wyzdrowieć, to jest to igranie na emocjach. Ci pacjenci nie istnieją, podobnie, jak Goździkowa z reklamy tabletek z krzyżykiem. Pisałem o tym w jednym z pierwszych postów.

Czasem zdarzają się prawdziwe świadectwa, w których ktoś poczuł się lepiej po oszukańczej terapii, co świadczy o tym, że każda choroba może mieć okresy recesji. Podobnie było w przypadku Kim Tinkham, która twierdziła, że dieta zasadowa ją wyleczyła i założyła nawet stronę na ten temat. Niedługo później zmarła na nowotwór. Ciekawe, czy przedłużono domenę.
Te praktyki nigdy się nie kończą – w 1940 roku twierdzono, że substancja o nazwie „glyoxylide” leczy raka. Analiza pokazała, że chorym sprzedawano wodę destylowaną!
Teraz świetnie sprzedają się pestki moreli, mimo tego, że jakiś czas temu była seria zatruć arszenikiem, który miał leczyć różne problemy. Swoją drogą, od jednego z panów lubiących pociągnąć z butelczyny usłyszałem, że najlepszym lekarstwem na wszystko jest denaturat.

20 – Twierdzą, że cukier to zabójcza trucizna

Wiele osób twierdzi, że cukier jest zabójcą i powoduje cukrzycę i zaburzenia sercowo-naczyniowe. Cukier spożywany w małych ilościach, jest dodatkiem smakowym, który nie ma większego wpływu na nasze zdrowie. Nie udowodniono, że ma bezpośredni wpływ na choroby, a tym bardziej, że jest asasynem. Znaj proporcjum mocium panie – niewielka ilość cukru nikogo nie zabiła. Tak na marginesie – czy istnieje niezabójcza trucizna?

21 – Opierają się na opiniach organizacji pseudonakowych

I edukują się w nich. Organizacje przypominają prawdziwe szkoły medyczne, jednak można w nich się nauczyć chiropatii, naturopatii, akupunktury i innych metod, które medycyna jasno określa jako nienaukowe.
Pseudonaukowcy często określają się górnolotnymi stwierdzeniami, które wpływają na wzrost zaufania. Co więcej, rozwijają oni swoje pseudonaukowe metody leczenia i diagnozy (na przykład analiza żywej kropli krwi)

22 – Stwierdzą, czy jesteś zdrowy, czy też chory, na podstawie testu laboratoryjnego lub kwestionariusza.

Znam przynajmniej kilka metod „analizy”, które pozwalają na wciskanie najlepszych preparatów, tzn wybranie odpowiedniej kuracji. Jedną z nich jest analiza włosa, która pozwala stwierdzić, jakich minerałów i witamin Ci brakuje. Analiza włosa jest stosowana w medycynie jedynie wtedy, gdy chcesz sprawdzić, czy cierpisz na zatrucie metalami ciężkimi. Inne rodzaje analizy, które są stosowane przez przyjaciół bohatera powieści Dołęgi-Mostowicza, to irydologia, analiza żywej kropli krwi, ustalanie diety stosowanej do grupy krwi.

23 – Znajdą u Ciebie tę chorobę, która jest aktualnie na topie

Duża w tym wina lekarzy (tym razem prawdziwych, a nie tych z dyplomami z marketingu), bo nie informują oni pacjentów o wielu chorobach, a ludzie „naczytają się głupot” i myślą, że są chorzy. Dotyczy to takich chorób, jak:
  • syndrom przewlekłego zmęczenia
  • candida (na którą „choruje” każdy, komu burczy w brzuchu)
  • zatrucie rtęcią (oczywiście z amalgamatu
  • borelioza
  • pasożyty jelitowe
  • hipoglikemia
Za rok będzie popularna nowa choroba, jestem tego pewny.
Większości z tych chorób nie da się zdiagnozować, jednak pacjenci kupują suplementy na „oczyszczanie”, które mają wspomóc ich słabe organizmy. Firma Bonimed pisała w swoim biuletynie o tym, że epidemia boreliozy jest mitem, bo ludzie w ten sposób tłumaczą sobie inne choroby. (większość preparatów z Bonimedu to leki)

24 – Powiedzą Ci, że jesteś oszukiwany przez prawdziwą (jako to mówią młodzi, prawilną) medycynę, a lekarze robią wszystko, byś cierpiał

Światem rządzą „koncerny farmaceutyczne” i lekarze, którzy chcą, byś przyjmował jak najwięcej leków. Powiem Ci prawdę – lekarz ma w nosie, czy jesteś chory, czy też zdrowy. Następny proszę.
Najczęściej padają oskarżenia w stronę WHO i AMA (American Medical Association), a według szarlatanów, przeciętny lekarz jest głupszy od szympansa i tańczy, jak mu zagra Pfizer czy inna Astra Zeneca. Często pojawia się stwierdzenie – czy wierzysz „biurokratycznej”, sprzedajnej medycynie, czy wolisz brać nasze naturalne tabletki.
Medycyna naturalna jest dla lekarzy tak wstydliwa, jak disco polo dla człowieka na poziomie, dlatego nikt nie zajmuje się badaniami wpływu pestek moreli gorzkiej na raka.

25 – Ostrzegają Cię przed lekarzami

Według diety zasadowej, leki są niedozwolone, bo zakwaszają organizm. Lekarze nie rozumieją tego, że wirusy i bakterie nie powodują chorób – wywołuje je jedynie zakwaszenie, teoria, wymyślona przez faceta po marketingu, który chyba jeszcze nie wyszedł z więzienia.
Sianie niezgody między pacjentami i lekarzami jest bardzo groźne, bo prowadzi do tego, że ludzie wolą leczyć się u babek-zielarek. Pamiętasz siostrę Antka?
Polacy powinni przypomnieć sobie, że lekarzom należy się szacunek przynajmniej za to, jak dużą wiedzę posiedli na studiach. Niestety, wystarczy, że w Niedzieli pojawi się reklama herbatki na „wszystko”, która jest reklamowana przez „niewiadomokogo”, a ludzie zaczynają się zastanawiać, czy odstawiać dla niej leki nasercowe i insulinę.
Nie twierdzę, że lekarze są nieomylni, ale przynajmniej nie grzeszą tak wielką pychą.

26 – Szarlatani będą Cię podjudzać, mówiąc, że rząd nie pozwoli na to, byś kupował ich produkty.

Rząd nie pozwala na ich sprzedawanie jako leków, bo … produkty nie mają żadnego działania, a firmy nie są w stanie go udowodnić za pomocą badań. Co wypada zrobić w takiej sytuacji, jeśli sprzedajesz olej z węża? Dobrym pomysłem jest powiedzieć ludziom, że „oni” nie chcą, byś był zdrowy.
Opera la finita
Na koniec jedna prośba – nie grzesz pychą, wierząc w to, że są drogi na skróty do zdrowia. Takimi drogami są popisy marketingowców. Dbaj o zdrowie i nie obwiniaj za swój stan lekarzy – często nie mogą oni naprawić krzywd, które wyrządziłeś sobie przez dziesiątki lat.



2 komentarze :

  1. Świetny artykuł dlatego chciałabym dodać do niego odrobinę swoich przemyśleń. Trudno dziwić się ludziom, którzy chodzą od specjalisty do specjalisty z zerowym efektem poprawy stanu zdrowia. Nie mówie tutaj o osobach, które szukają sobie chorób na siłę, tylko o prawdziwych przypadkach cierpienia. Wówczas taka osoba skłonna jest skożystać z usług lokalnych, cudownych znachorów. Sama tak zrobiłam, jednak w moim przypadku wizyta nic nie pomogła, prócz uszczuplenia portfela. Mimo wszystko ów znachor ma takie branie, że codziennie w kolejce można stać kilka godzin.

    OdpowiedzUsuń
  2. proszę sprawdzić. dr. Ewa Dąbrowska i wszystko w temacie. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń