niedziela, 16 listopada 2014

Sposoby na mycie zębów bez pasty. Niektóre z nich was zaskoczą

Wśród ludzi zapanowała nowa panika – zaczęli na gwałt kupować pasty do zębów bez fluoru. Nie wiem, czy fluor zabija (piję w końcu fluorowaną wodę), czy też wzmacnia szkliwo, ale sprzedaż past „naturalnych” wzrasta, a wszelkie koljety czy blendamedy są postrzegane jak trucizna. Co by powiedzieli na to twórcy jednej z pierwszych past – pepsodentu, który był promowany przez Unilever jako ratunek dla ludzi uwielbiających słodycze. Uczulenie na fluor – wszechobecne. Oto najlepsze metody na mycie zębów bez fluoru:


Mam kilka teorii na temat psucia się zębów. Po pierwsze, ewolucja nie przystosowała zębów człowieka do długości jego życia. Ludzie pierwotni nie żyli tak długo, jak współcześni i dlatego nie musieli się przez dziesięciolecia zmagać z bolącymi zębami. Ponoć na zębach neandertalczyków znaleziono ślady po wykałaczkach, co musi świadczyć o wyjątkowo intensywnym używaniu.
Nieodłączny atrybut neandertalczyka

Drugą przyczyną są oczywiście słodycze. Dziecko nie zna smaku cukru i dopóki troskliwa mama nie ukoi płaczu za pomocą słodkiej wody, tak długo go nie pozna (chyba, że sięgnie samo do cukiernicy). Uzależnienie od cukru ciągnie się potem przez lata, szczególnie wtedy, gdy słodycze są traktowane jako nagroda. Już wiesz, komu podziękować za dziury w trójkach? Na szczęście uzależnienie od cukru można przezwyciężyć, o czym napiszę w niedalekiej przyszłości.

Znałem jedną kobietę, która wybieliła sobie zęby pastą SAM. Ona chyba też bała się fluoru. Nie rób tego w domu.
W tym poście będzie o jeszcze większym ekstremum niż unikanie pasty z fluorem– myciu zębów bez pasty, a czasem nawet bez szczoteczki.
Pierwszą metodą, którą znalazłem na WikiHow, jest stworzenie mikstury z wody i soli, która ma wykazywać działanie odkażające i oczyszczać zęby. Roztwór ma być nienasycony.
Drugą metodą mycia zębów bez pasty, połączoną z wybielaniem, jest użycie do tego celu sody oczyszczonej (nie mylić z kaustyczną, czyli kretem, który także wybiela zęby, ale razem z tkankami miękkimi). Soda ma drobne kryształki, które mogą ranić dziąsła, dlatego wrażliwe osoby powinny ją rozpuścić w wodzie.
Przepis na domową pastę – wymieszaj pół łyżeczki sody oczyszczonej, łyżeczkę soli morskiej (nie mylić z soją) i dodaj do tego mieszaninę z wody utlenionej i zwykłej wody (50 na 50). Już słysze te pytania – „A woda to ma być przegotowana?”. Z góry odpowiadam – obojętne. Do tej pasty dodajemy olejek eteryczny, jaki nam się podoba.
Inny przepis mówi tak:
  • dwie części wapnia w proszku lub węglanu magnezu
  • dwie części oleju kokosowego
  • jedna część sody oczyszczonej
  • jedna część ksylitolu
Misce fiat pastae

Kolejnym sposobem, polecanym przez niejaką dr. Bronners, mydło jest jednym z najlepszych zamienników pasty. Nie wpieniajcie się, tylko wybierzcie mydło o zapachu mięty.
Na wikihow znajdziemy także informacje o tym, że można myć zęby olejem kokosowym. Ma on działanie antybakteryjne, antygrzybicze i świetnie smakuje. By zmienić smak na bardziej odświeżający, dodaj do niego olejku.
Użyj samej szczoteczki – namocz szczoteczkę i używaj jej bez pasty. Według specjalistów, sama szczoteczka oczyszcza niemal tak samo dobrze, co szczoteczka z pastą. Minusem jest to, że nie czujemy po tym odświeżenia.
Spotkałem się też z opinią, że sama woda także pozwala na oczyszczenie ust z większości bakterii.
Kilka postów temu pisałem o Neem. Ma ono jeszcze jedno zastosowanie, gdyż patyczek z tej rośliny pozwala na oczyszczenie zębów. Należy go rozgryźć w zębach, dzięki czemu powstanie rodzaj szczoteczki. Gryzienie neem to także metoda polecana przy rzucaniu palenia. Moim zdaniem, nie trzeba sprowadzać patyczków z Indii - wystarczy ułamać coś z wierzby. Przecież zawiera salicylany.

Płukanie jamy ustnej olejem na pewno jej nie odświeży, ale na pewno pozwoli usunąć zanieczyszczenia. Można do tego celu użyć oleju kokosowego, oleju z winogron, oliwę lub olej słonecznikowy. Płukanie trwa długo, bo od 15 do 20 minut. Olej należy potem wypluć. Ta metoda według Tombaka pozwala także oczyścić zatoki.
Na koniec chcę wspomnieć o czymś bardzo ciekawym – w sprzedaży pojawił się proszek babci Agafii „na zęby”. Wbrew pozorom, to nie pyralgina ani gargarin – proszek na zęby służy do mycia. Według bloga http://cudownediety.blogspot.com/2014/07/zioowy-proszek-do-zebow-babuszki-agafii.html ten proszek ma nawet certyfikat EOCERT (jakaś nowość, ja tam się nie znam). Autorka pisze też dużo o wodzie, którą zastosowano do stworzenia … proszku? Coś mi się nie zgadza, bo jest on suchy jak pieprz. 
Babuszka mówi - paroszok ocień haroszyj!

W żołnierskich słowach – proszek składa się z samych ziół, a ludzie nie wiedzą, jak go używać (jeden z klientów używał go na sucho i skarżył się, że coś jest z proszkiem nie tak. Nie dziwię się, skoro szorował na sucho. Dobrze, że w pastach producent dodaje nawilżaczy). Świetnie pachnie, ale może być problem z usuwaniem zanieczyszczeń – zioła nie mają ostrych krawędzi, w przeciwieństwie do minerałów, stosowanych w pastach. Gdy tylko go wypróbuję, dam wam znać, czy to coś warte.
Na koniec chciałbym na coś zwrócić uwagę
  • Przed wynalezieniem pasty z fluorem myliśmy zęby pastą bez fluoru
  • Wcześniej myliśmy zęby samymi szczoteczkami, bez pasty, albo proszkami
  • Przed wynalezieniem szczoteczek myliśmy zęby patyczkami, korzonkami i piórami
Czy teraz ten proces uległ odwróceniu?

Pozdrawiam i zapraszam do subskrybowania bloga i komentowania. To zachęca mnie do dalszego pisania.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

4 komentarze :

  1. No właśnie, kiedyś ludzie nie mieli szczoteczek do zębów i sobie jakoś radzili.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, ja tam próbowałam proszek do zębów Vicco. Nie jest on wprawdzie przeznaczony do czyszczenia, nie pieni się, za to ładnie wzmacnia dziąsła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piana powstaje dzięki sls, im bardziej pasta się pieni, tym bardziej podrażnia.

      Usuń
  3. Nie ma naukowych dowodów na skuteczność profilaktyki fluorowej u DOROSŁYCH. Oczywiście to niewygodne, że fluor najskuteczniej działa u dzieci, które przecież mogą połykać pastę i się nim przytruć - no ale świat nie zawsze działa tak, żeby było wygodnie. Może potem znajdę linki do badań. Zasadniczo jak ktoś nie ma trudności z wypluwaniem pasty, to fluor mu nie zaszkodzi, i jak raz na parę tygodni trochę przypadkowo połknie, to też nie problem, ale korzyści z tego fluoru są wątpliwe. Profilaktyka fluorowa to cudowna rzecz, ale dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń